Bidon

Jakiś czas temu Młody zażyczył sobie nabycia „butelki z kubkiem” celem noszenia w niej wody do szkoły. Wprawdzie we wrześniu sugerowałam nabycie bidonu, pomysł odrzucono, ale rozumiem, że potrzeby zmieniają się w czasie, zaproponowałam więc wyprawę do sklepu i zakup wymarzonej „butelki”. Okazało się, że zapotrzebowanie syna w 100% pokrywa termos z Lewandowskim. Nie wiem ile kosztuje zwyczajny termos, jak się chce mieć z Lewandowskim to trzeba 5 dych zainwestować. Drogawo jakby.

Ale syn szczęśliwy, o termosie marzył, co tam, przecież posłuży nam na dłużej. Taaa… Początkowo termos robił furorę, do tego stopnia, że młodsza potomkini również zażądała nabycia termosu. Przypomniałam, że podczas wizyty w sklepie zamiast termosu wybrała szykowną tiulowa kreację z wizerunkiem Elzy z Krainy Lodu. Także sorry, albo termos, albo lody.

W szkole również termos cieszył się powodzeniem, podobno jeden kolega też ma i takie wspólne posiadanie termosu znacząco zbliżyło ich do siebie, relacja z luźnej koleżeńskiej przeszła w stopień przyjaźni. Nie wiem ile kosztuje zdobycie nowego przyjaciela, wydaje się, że 5 dych to jednak dość trafna inwestycja. Młody poinstruowany przez kolegę wyraził chęć noszenia w termosie herbaty. I huk, że całą zimę nosił wodę, teraz jak przyszły ciepłe dni, on będzie nosił herbatę. Spoko, beduini na pustyni też piją herbatę, co będę dziecku żałować. Przez kolejnych kilka dni przygotowywałam więc herbatę do termosu, a jak byłam w podróży służbowej to z rana smsem przypominałam, żeby tylko o herbacie nie zapomnieli. Nie zapominali, robili.

Aż tu wtem zdarzyła się katastrofa, Młody określa ten dzień najgorszym dniem w życiu, ze szczątkowych informacji wydartych niemalże siłą od szlochającego Pierworodnego wnioskuję, że herbata się wylała. O prawdziwości tej tezy świadczą również brązowe plamy na zeszycie do korespondencji. Domowe Biuro Analiz ustaliło, że mogło chodzić o dysfunkcję wieczka. Nie wiadomo natomiast czy defekt był niezależny od warunków zewnętrznych, czy jednak chodziło o niewłaściwe użytkowanie, poprzez niedokręcenie wieczka. W każdym razie termos popadł w niełaskę, z czeluści szafek kuchennych wywleczono na światło dzienne stary niebieski bidon. Obecnie w tymże nosi się do szkoły wodę, niemniej jednak bidon jest mało szałowy, głównie chodzi o to, że on jest po prostu niebieski. No gdzie mu się równać do designe’u z Lewandowskim?

Jaki z tego morał? Otóż żaden. Natomiast gdyby ktoś miał namiary na jakiś męski bidon z szałowym obrazkiem, to ja chętnie przyjmę wszelakie sugestie.

2 odpowiedzi na “Bidon”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s