W urzędzie

Są różne sposoby spędzania urlopu. Jedni lubują się w wakacjach typu all inclusive, inni zaś uprawiają survival typu Bear Grylls. Oczywiście można też wykonać tradycyjny remont, ale to w zasadzie zalicza się do kategorii survival. W tejże samej kategorii sytuuje się sposób w jaki ja spędzam urlop, a mianowicie odwiedzam urzędy wszelakie, kompletuję dokumentację, przedkładam, zdobywam pieczęcie i inne takie biurokratyczne rozrywki. Poczekalnia w urzędzie to coś w stylu przedsionka piekieł. Ja natomiast z lubością oddaję się obserwacjom społeczeństwa.

Mamy oto maszynę do wydawania numerków. Wchodząc do urzędu co drugi petent się o nią potyka, a następnie pyta skąd można wziąć numerek. Co drugi, gdyż reszta sunie dziarsko do okienka opatrzonego napisem ”informacja”, gdzie to wyłuszcza swój problem po to żeby usłyszeć, że należy pobrać numerek.

W kolejce do tejże informacji stoi grupa trzech niewiast plus wózek z czwartą. Cztery pokolenia zebrały się oto i gremialnie obradują nad strategią działania. Młodsze pokolenie optuje za wzięciem numerka, starsze nalega na zasięgnięcie informacji. Zasięga. I bierze numerek. Cztery pokolenia charakteryzują się odmiennym stylem ubioru. Nestorka rodu ma na sobie spodnie o nobliwej długości ¾, niby krótkie, a jednak nie do końca. Kolejna niewiasta dysponuje szortami do kolan, młodsza to i nogi więcej pokazać wypada. Ostatnia ze stojących ma na sobie filuternie króciutkie spodenki, ale że jest w wieku niejako rozpłodowym to i kuszenie nóżką jest jak najbardziej na miejscu. O wieku rozpłodowym świadczy wózek z czwartą niewiastą, jak mniemam, sądząc po różu w jaki jest obleczoną. Różowy przyodziewek w ogóle nie posiada nogawek. Zaiste krócej niż szorty matki już się nie dało, pozostaje paradowanie bez gaci.

Wtem, w naszą poczekalniową stagnację wdziera się młodzieniec w typie surfera. Wiecie, koszulka bez rękawów, sportowy przyodziewek, opalenizna, włosy tlenione na blond, nadmorską bryzą zmierzwione. Surfer wdziera się do urzędu i od razu jest na fali, zagaja, konwersuje, dowiaduje się od kogo popadnie, gdzie i jaki brać numerek, który formularz wypełniać, zasiada, wypełnia, jednocześnie przez telefon wyjaśniając gdzie się aktualnie znajduje i że powinien zdążyć na pociąg o 14:25. Odruchowo spoglądamy na zegarki, powinien zdążyć. Ale tak na styk.

Wreszcie wyświetla się mój numerek, bieżę więc rączo do wskazanego stanowiska, gdzie wyłuszczam sprawę. Otóż chodzi o to, że rodzice przeprowadzili się dwa lata temu, dokonali zmiany adresu, o czym poinformowaliśmy wszelkie zainteresowane urzędy. Acz nie wszystkie urzędy to zainteresowanie odwzajemniły i zaktualizowały bazy danych, przez co zrobił się bałagan i ja otóż chciałabym wyjaśnić. Uprzejma pani urzędniczka sprawdza w systemie, zaiste poinformowano, acz nie zmieniono. Sporządza więc fachowy protokół, który to zapisuje ręcznie na fachowym formularzu do zapisywania protokołów, obarcza stosownymi pieczęciami w liczbie czterech, a następnie skanuje. Tak, to z pewnością był najłatwiejszy sposób… W czasie jak ona spisuje, pieczętuje i skanuje, z nudów zaczynam podsłuchiwać rozmowę przy stanowisku obok.

Sympatyczny jegomość tłumaczy, że za rok planuje przejść na emeryturę i przyszedł się umówić na konkretny termin, bo nie chce żeby mu przepadł. Ja to rozumiem, też nie chciałabym przeoczyć momentu przejścia na emeryturę. Zaiste lepiej jest umówić się zawczasu, termin na sztywno wpisać do kalendarza i po sprawie.

Okazuje się, że obsługująca mnie urzędniczka też podsłuchuje, łapiemy się nawzajem na uśmiechu i opowiada mi, że kiedyś był u niej petent, rocznik ’88 z prośbą o wyliczenie ile będzie mu przysługowało emertytury. Pani urzędniczka usiłowała wytłumaczyć, że bardzo trudno jest o dokładną prognozę, szczególnie z tak dużym wyprzedzeniem, ale młodzian żądał faktów i konretnych wyliczeń. W zasadzie jestem skłonna zrozumieć również to żądanie. Człowiek pracuje bowiem przez większość dorosłego życia po to, żeby potem przejść na emeryturę. Może się jednak okazać, że mimo uczciwie przepracowanych lat, przyznana emerytura jest dość skromna. W tej sytuacji należy się zastanowić czy aby warto było w ogóle pracować? Tak więc przed wysłaniem CV, przyjęciem oferty pracy, a nawet przed wstaniem z łóżka rano, warto jest dysponować wszystkimi faktami pozwalającymi ocenić czy aby warto.

A jak Wy spędzacie wakacje? 😉

Jedna odpowiedź na “W urzędzie”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s